Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 1 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 7
położona w Nadniemeńskiej okolicy, w niewielkim od Merecza oddaleniu.
Wioska leżała prawdziwie po litewsku, okolona sosnowym borem, który z jednej strony przymykał pod same chałupy, z innych zaś odbiegał na d. ość znaczną odległość, cofając się przed ornemi polami, które zielonym otaczał wiankiem. Zdawało się, że ten wianek zamyka Poderniszki i odgradza je od reszty świata, że dla śmiertelników, zamieszkałych w chałupach, grupujących się około wznoszącego się na wzgórzu dworku, świat kończył się na granicy lasu. Przypatrzywszy się bliżej, owo "zdawało się" nabierało podobieństwa do prawdy. Poderniszkom nie brakło na niczem, co potrzebnem jest do zaspokojenia pierwszych potrzeb życia. Miały one "ryby, grzyby i wędliny," z dodatkiem dostatecznej ilości pola i łąk na uprawę zboża, konopi i hodowli bydła.
U stóp wzgórza, na którem panował dworek, rozlewało się jasną szybą jezioro, z którego wypływała wijąca się wężykiem przez pola rzeczułka. Na rzeczułce stał młyn o trzech kamieniach. Nie wychodząc zatem poza obręb Poderniszek, można było się odziać, ogrzać nakarmić — i żartować z reszty świata, który leżał gdzieś tam za lasami. Oddzielenie to jednakże od świata było pozornem. Przez las z różnych stron prowadziły do Poderniszek drogi — ale co za drogi! — i nawet przechodził przez nie trakt, róż-