Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 1 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 65
VI.

Siódmego Stycznia 1830 roku, o godzinie czwartej po południu, w Wilnie, odbywało się zgromadzenie młodzieży uniwersyteckiej. Miejscem zgromadzenia była obszerna sala, wyglądająca z pozoru jak klasa, gdyż po środku ściany głównym drzwiom przeciwległej, stała duża, czarna tablica matematycznemi zapisana formułami, obok tablicy postawiony był stół, a przy stole pięć krzeseł, z których cztery były zajęte, jedno próżne. Salę napełniały proste, sosnowe ławki, na których siedziało około półtorasta młodzieży.
Zgromadzenie to miało trzy cele: pozorny, istotny i najistotniejszy. Pierwszym była matematyka, drugim literatura, trzecim polityka — matematyka dla Rossyan, literatura dla Polaków, polityka dla tych z pomiędzy Polaków, którzy złożyli dowody hartu duszy, pojmowania narodowej sprawy i gotowości poświęcenia się za tę ostatnią. Z tego powodu u wejścia stała warta i od każdego wchodzącego odbierała hasło. Hasłem dnia tego było imię "Tadeusz". Kto znał hasło, wchodził i zastawał posiedzenie literackie; kto nie znał, także wchodził, lecz zastawał wykład rachunku różniczkowego.
Snadź w dniu na czele rozdziału wymienionym z tych ostatnich nikogo nie było, bo literatura ani na chwilę nie została przerwana. Odczyty wypracowali prozą i wierszem szły jedne po drugich ciągiem nieprzerwanym.
Młodzi autorowie wygłaszali własne utwory: ten filologiczną, ów filozoficzną, inny historyczną rozprawę, tamten smagającą i kąsającą krytykę, inny znów drżącym głosem odę lub balladę, inny znów trzynastozgłoskowym wierszem tłómaczenie któregoś z klasyków zagranicnych. Niektóre z odczytanych utworów wywoływały spór i wywiązywała się dyskusya.