Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 1 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 62
lat na podochocenie, i kończył wyrażeniem mocnej nadziei, iż zasidatel żart weźmie jako żart i uwzględni jego, jako gospodarza domu, przeprosiny tem ważniejsze, że wypowiedziane w obecności tak zacnych obywateli, jakimi są powszechnie szanowany pan Nepomucen i ogólnie poważany pan Piotr Nuszkiewicz.
Pan Nepomucen o tyle do rozmowy się mieszał, że giestami od czasu do czasu potakiwał panu Baltazarowi. Piotr siedział ze spuszczoną głową i milczał. Mikołaj Pawłowicz odpowiedział:
— Jaśnie wielmożny panie marszałku, pan marszałek pięknie powiedział, wszystko co powiedział. Nie odpowiada człowiek za to-co po pijanemu powie lub zrobi, ale nie w każdym razie. Wolno po pijanemu zabić, ale nie pić zdrowia całej, wolnej i niepodległej Polski, bo gdyby to było wolno, to moglibyście, panowie Polaki, zmówić się i wszystkie bunty robić po pijanemu, i rząd musiałby je znosić i miałby ręce związane. Do czegoby to doprowadziło! Nie — w buntowniczych rzeczach niema "po pijanemu." Ja w donosie napiszę wyraźnie, żeście byli pijani i to wam nic nie pomoże. Czemużeście nie wybrali sobie innej jakiej zabawki, ale zbezcześcili władzę w osobie jej urzędnika!.. oficera!!, ozdobionego krzyżem świętego Włodzimierza trzeciej klasy!!!... Czemużeście komu innemu nie zrobili tego figla tylko jemu!!!... Ha?!...
— O!.. — dodał po chwili z ironicznym