Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 1 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 61
wybijaniem, coś wybijecie?.. "Czeszy didk'a z ridka, jak powiadają na Rusi... Trzeba ich ugłaskać, uśpić i...
— Wykpić u nich Polskę?... — dokończył Piotr, lekko zakrawającym na szyderstwo tonem. — Ten system ma jedną niedogodność, tę mianowicie, że głaskając, ugłaskamy się sami, usypiając ich, sami usypiamy i zamiast okpienia, zostaniemy okpionymi... Ale to do rzeczy nie należy... Tu chodzi o to, żeby Hilferdingowi wybić z głowy Rózię...
Tu zająknął się. Chciał coś powiedzieć, lecz mu wyrazy wpoprzek w gardle stanęły. Coś bąknął niezrozumiale i zarumienił się.
Pan Nepomucen się uśmiechnął, a pan Baltazar odpowiedział:
— No, no... Zostaw tę sprawę mnie... Potrafię sprzeczne pogodzić interesa...
W tej chwili słyszeć się dał z podwórza tentent koni. Pan Baltazar wyjrzał oknem.
— O?... zasidatel powrócił... prędzej niżem się spodziewał... Dobry znak...
Za chwilę potem Mikołaj Pawłowicz po większył swoją osobą towarzystwo. Wszedłszy, rzucił okiem na spinkę Piotra, przymrużył oczy, jakby je blask niezwykły uderzył, i często je na gardło swojego rywala zwracał... Wyraźnie ta spinka sprawiała mu dystrakcyę, ale tylko początkowo. W ciągu rozmowy dystrakcya znikła.
Pan Baltazar, kwiecistymi wyrazami ubolewał nad "żartem niewczesnym", który zwa-