Drugie Boże przykazanie : powieść cz. 1 (Jeż Teodor Tomasz)
Strona 29
— Ja?.. na to?.. Ot, prawdę wielmożnemu panu powiem... Lepiej, niech się pan trzyma zasidatelstwa i koni kradzionych..
— Ty żyd, skatina!... — Krzyknął Mikołaj Pawłowic/. — Ja tiebia w dyby i w sud!.. Ty, sukinsyn, niczewo nie panimajeszl.. Jaż tobie wyraźnie mówię, że spuściłbym ci po rublu na koniu...
— A drugi zasidatel by przyszedł i po rublu podwyższył, to znaczy, że zamiast pięciu, musiałbym płacić dziewięć i pójść z torbami a w końcu wziąść knutem i pójść na zsyłkę z piętnem wor na czole...
— Durak!.. — wycisnął Hilferding przez zęby. — Toż ja i tak wiecznie zasidatelem nie będę... Przyjdzie po mnie drugi, po drugim trzeci, ą każdy zapłatę podwyższy... Gdybym został panem Poderniszek, potrafiłbym ciebie od zasidatelów zasłonić... Nie płaciłbyś ani grosza więcej nad cztery ruble... Rozumiesz?..
— Nu, gdybyż to tak mogło być...
— Byćby musiało... Jabym zasidatelów na nitce prowadził... Bo wiesz: jabym został Polakiem dla Polaków, a dla tamtych — tu okiem mrugnął i ku północy palcem ukazał — byłbym zawsze tem, czem jestem... Rozumiesz?..
Cezar szeroko oczy otworzył i nadał im wyraz pojętności psa, do którego przemawia myśliwy.
— Ja dla nich w polskiej skórze więcejbym ważył niż w tej... — tu palcem po czerwonym postukał kołnierzu — i zasidatele chodziliby przedemną na palcach...
— Ha!.. — odezwał się Cezar i opuszczając stanowisko swoje pod piecem, poszedł do stolika, usiadł naprzeciwko Hilferdinga i w oczy mu się wpatrzył.
— Tylko dopomóż mi dostać Rózię i Poderniszki... — dodał ten ostatni.
— Trudno... — odparł Cezar — Nu... ale kupić nie kupić, potargować można... Niech się pan stara pannę Rózię ująć, a ja będę ze starą gadał, a gdyby to nie pomogło, to...